Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wariatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wariatka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2013

Sprawiam pozory.

Usłyszałam ostatnio, że sprawiam pozory. "Ty zawsze coś umiesz na tej historii." Chwila walki z samą sobą: uda mi się nie zabić biednej dziewczyny śmiechem, czy wyjdę na wariatkę obśmiewając się jak norka na wykładzie. Tuż przed nosem wykładowcy. Mogłoby być dziwnie. Przygryzłam policzek od wewnątrz i wytrzymałam.

Swoją drogą, "wariatka" jest bliższym mi określeniem niż zestawienie w jednym zdaniu słów "umiesz" i "historia".

Zabawne. Słyszałam już o sobie, jaka to ja jestem spokojna, miła, cicha, nieśmiała (na co salwami śmiechu zaś reagują osoby, które mnie znają). 

Od kiedy przeprosiłam się z kolorami, a glany wrzuciłam na dno szafy, z racji mojej jasnej czupryny słyszałam też parę epitetów o głupich, różowych landrynkach. Nie śmiałabym się z żartów o blondynkach, bo wiem, że część dziewczyn to rani, ale większość z nich jest naprawdę dobra!

O posiadanie merytorycznej wiedzy w nadprogramowej ilości jeszcze nikt mnie nie posądzał. Pomyślałam sobie nawet wtedy, że to miłe i może na następne zajęcia faktycznie się przygotuję, jak Pan Bóg przykazał.

W końcu, gdyby całkiem przypadkiem na uczelni padł internet, prysłby cały mój intelektualny czar. Bez Wujaszka jestem całkowicie bezbronna wobec Historii i jej zastępów Dat! Brrr, przypomniałam sobie o kolosie...

Ciekawa jestem, czy Panu Profesorowi też sprawiłam takie pozory. Mój indeks z pewnością by się ucieszył.